Moje przygody w sieci – opowiadanie konkursowe

Jan Kuczaj
IIIb

Opowiem wam najbardziej niesamowitą przygodę, jaka mi się przytrafiła. Pewnego razu siedziałem do późna w internecie. O godzinie 20:00 byłem już tak zmęczony, że straciłem czujność w sieci. Nagle na moim ekranie wyświetliło się ogłoszenie: „Najnowsza konsola Play Station za darmo!” Tak bardzo chciałem ją mieć, że wszedłem na stronę, z której pochodziło ogłoszenie. Warunkiem otrzymania konsoli było podanie danych osobowych. Szybko wystukałem informacje o mnie i kliknąłem potwierdzenie.

Okazało się, że ogłoszenie umieścił haker i przez tę stronę wysłał mi wirusa. Jego działaniem było okradanie ludzi z tożsamości cyfrowej, a żeby tego było mało, zainstalował mi oprogramowanie szpiegujące, przez co miał pełny dostęp do wszystkich moich kont w sieci. Zacząłem klikać na oślep w klawiaturę, aby to zatrzymać. Niestety, musiałem przy tym wystukać zagadkową kombinację klawiszy, która dosłownie otworzyła portal internetowy i wciągnęła mnie w sieć.

Znalazłem się w przedziwnej krainie, nie miałem pojęcia co gdzie jest. Nie mogłem też nigdzie przejść, żeby się czegoś dowiedzieć, bo stałem na unoszącym się w przestrzeni skrawku terenu. Jedyną drogą wyjścia była cienka linia kodu HTML. Z wielkim trudem w końcu udało mi się po niej przejść.

Na drugim końcu linii znalazłem różne serwery. Zaglądając do plików, które tam były, odkryłem stronę naszej klasy. Wszedłem na nią, aby skontaktować się z kimś znajomym. Zaniepokoiłem się, bo na stronie znajdowały się obraźliwe wiadomości, np. że Tomek jest głupi, a Monika nic nie wie. Odkryłem zszokowany, że zostały wysłane z mojego konta. Oczywiście było to sprawką hakera, który skłócił moją klasę, podszywając się pode mnie. Starałem się zostawić na stronie wiadomość dla klasy, że ktoś ich oszukał, ale wirus stale zmieniał zawartość strony, żeby nic nie było widać.

Zrozumiałem, że muszę powstrzymać hakera, żeby odzyskać moją tożsamość. Wycofałem się ze szkolnego serwera i dokładnie mu się przyjrzałem. W jednym miejscu zauważyłem podłączoną do niego linię kodu, która poruszała się tak szybko, że poszczególne znaki były całkowicie rozmazane. Normalne połączenia nie powinny przesyłać tak wielu danych, dlatego sprawdziłem, dokąd ono prowadzi. Zauważyłem podejrzany serwer, za pomocą którego haker chwilę przedtem skłócił moich kolegów. Próbowałem z nim porozmawiać, ale on nie chciał mnie słuchać. Zostało mi tylko jedno wyjście, zniszczenie wirusa zainstalowanego przez cyberprzestępcę.

Zajrzałem do serwera i znalazłem tam pliki takie jak daneosobowe.txt czy wirus.exe, dzięki czemu odkryłem czyj to serwer i kto skłócił kolegów. Pobrałem i zainstalowałem na nim darmowy program antywirusowy. Za jego pomocą usunąłem pliki wirusa. następnie trwale zniszczyłem pliki z tożsamościami osób zainfekowanych programem hakera, dzięki czemu sam odzyskałem tożsamość.

Pozostało mi znaleźć drogę do domu. Postanowiłem nadać się paczką. Wszedłem na stronę firmy kurierskiej i  wypełniłem formularz nadania przesyłki z płatnością przy odbiorze. Potem wysłałem maila do rodziców, żeby się nie zdziwili, kiedy będą musieli zapłacić za paczkę. Następnego dnia kurier przyjechał z paczką. Rodzice bardzo się ucieszyli, zaraz po wyjściu kuriera odpakowali mnie i mocno uścisnęli.  

Nazajutrz w szkole wyjaśniłem całe zajście kolegom. Z początku mi nie wierzyli, ale w końcu udało nam się pogodzić. Nauczyłem się, że zawsze trzeba być ostrożnym w sieci i nigdy nie podawać swoich danych osobowych w niepewnych źródłach oraz żeby nie wierzyć w niesamowite okazje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *